Na celownik poszła góra Rigi - królowa tutejszych gór, wznoszącą się 1800 m n.p.m., którą widzę z okna kiedy jezioro nie jest zasnute mgłą. Ten dzień był idealny na takie wyprawy. Choć poranna mgła dość długo wisiała nisko nad ziemią wcale mnie nie zniechęciła. Czułam że dzień ten będzie piękny.
Już z początku czułam się jak w niebie - i to dosłownie :) Część trasy przeszłam w dość mrożącej krew w żyłach atmosferze. Mokry las, para mgły, cisza i tylko ja. Dopiero później pokazali się ludzie i... słońce! Samowyzwalacz stał się moim kompanem, co wcale nie wyszło mi na złe.
Może nie jestem wykwintnym górołazem, ale z osiągnięć z tego roku jestem dumna. Treking w Norwegii, kilka wypadów w Polskie góry, no i teraz Szwajcaria. Wyznaczoną na 3:40 h trasę przeszłam szybciej, nawet z przerwami w uroczych miejscach.
Kiedy doszłam na szczyt moja samotność dobiegła końca. Zewsząd wlewały się tłumy turystów, którzy skorzystali z kolejki zębatej. Dlatego dość szybko obeszłam wieżę telewizyjną na szczycie, przeanalizowałam panoramę (widoki przejrzyste - cała poranna mgła uciekła!) i rozglądałam się za spokojnym miejscem na zjedzenie paczki chipsów, które były nagrodą za wytrwałość. Znalazłam! Leżaki na słońcu, z cudownym widokiem - tam spędziłam ponad 2 h (taaaak - jak zwykle mi się usnęło!)
Gdy się obudziłam widok znowu się zmienił. Szczyty nadal były wyraźne, ale przykrywała je delikatna mgiełka. Nie mogłam się napatrzeć, a czas gonił... Tak więc ostatnie sweet - focie i w drogę!
Muszę przyznać że droga powrotna dostarczyła mi jeszcze więcej adrenaliny. Na zacienionym już całkowicie szlaku nie spotkałam nikogo ( no dobra, na samym początku minęłam dwóch bardzo zasapanych turystó, którzy ledwo co odpowiedzieli mi te śmieszne GRUŁYCJI czy coś w tym stylu - dopiero później zrozumiałam dlaczego tak wyglądają). Dodatkowo czułam się jak alpejska koza albo inne zwierze skacząc po dość ostrym zboczu. Chodzenie po górach jeszcze nigdy nie było tak ekscytujące :P
Gdy już byłam na dole z dumą odwracałam się w stronę Rigi. Nawet jak wróciłam do mieszkania jadłam obiad na balkonie patrząc w jej stronę z dumą. I kto teraz jest królową gór?!
________________________________________________________
Dziękuję wszystkim którzy zagłosowali na mnie w konkursie portalu POLSKA BIEGA, a w szczególności niezastąpionemu Mateuszowi :)
Nie chciałam nic Wam mówić, ale odkąd jestem w tym kraju sportów wszelakich zaczęłam na poważnie swoją przygodę z bieganiem, gdzie mam do tego cudowne warunki, a teraz jeszcze profesjonalne buty!
WIELKIE DZIĘKI!










Gratulacje! I butów i Rigi i Mateusza;-) chyba w odwrotnej kolejności powinnam to napisać:-)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne widoki! Podziwiam za odwagę zapuszczenia się w nieznane rejony samej! :))
OdpowiedzUsuń